Wirtualni influencerzy? Czy jest różnica między tymi którzy istnieją naprawdę, a tymi stworzonymi wyłącznie na potrzeby mediów społecznościowych? Nad tym zagadnieniem zostały przeprowadzone szczegółowe badania.

Lil Miguela – pierwsza fikcyjna influencerka

W 2016 roku pojawiła się fikcyjna 19-nastolatka, która została stworzona przez amerykański start-up z Los Angeles. Jej portfolio mogłoby zawstydzić nie jedną modelkę, gdyż Lil Miquela do tej pory wystąpiła w teledyskach na YouTube, ma swoją playlistę na Spotify, ma własny sklep odzieżowy i współpracuje z najbardziej znanymi markami jakimi są między innymi Prada, Gucci czy też Calvin Klein. Ta sama firma stworzyła również wirtualną postać Blawko, która aktualnie pozostaje w związku z innym wytworem jakim jest Bermuda. Wszyscy oni cieszą się ogromnym zainteresowaniem na Instagramie i stale podejmują nowe współprace między innymi z odzieżowymi gigantami.

Jeśli przyjrzeć się naszemu rodzimemu rynkowi, to tutaj jednak można mówić o porażce. Mianowicie wykreowana w technologii 3D Sara Kosmos zyskała jedynie 1,8 tys. obserwujących, a jej konto nie jest obecnie aktualizowane.


Jak zbudować pewność i wiarę w siebie? Sprawdź tutaj


Jakie wnioski można wysnuć?

Z przeprowadzonych badań wynikły wnioski, które mogą zaskoczyć. Mianowicie dla większości osób nie ma większego znaczenia czy postać z Instagrama czy innej reklamy jest postacią realną. Tą tezę ostatecznie potwierdziło przeprowadzone badanie. Przeprowadzono ankietę, której uczestnicy mieli ocenić profil supermodelki Shudu. Ankietowanych podzielono na dwie grupy. Pierwsza wiedziała, że jest to postać fikcyjna, a druga nie miała o tym pojęcia. Wynik? Ponad 60% badanych z obu grupo powiedziało, że modelka jest nie tylko atrakcyjna, ale również że budzi zaufanie i zna się na modelingu.

Istnieje jednak pewne zagrożenie dla osób kreujących takie avatary. Otóż osoby, które obserwują ich konta i nie mają świadomości, że te postaci nie istnieją naprawdę mogą w późniejszym czasie poczuć się oszukani i rozczarowani. Co więcej może wystąpić tutaj efekt doliny niesamowitości. Czyli czym bardziej postać fikcyjna jest zbliżona wyglądem do prawdziwego człowieka tym większy dyskomfort wywołuje u odbiorcy.

Źródło: wirtualnemedia.pl
Share.

Zostaw komentarz