„Słyszałam mnóstwo obelg, a niektórym klientom zdarzało się po zwróceniu uwagi rzucić obelgą” [LIST]

„Słyszałam mnóstwo obelg, a niektórym klientom zdarzało się po zwróceniu uwagi rzucić obelgą” [LIST]

Stowarzyszenie STOP Nieuczciwym Pracodawcom dostało w ubiegły czwartek od pani Agnieszki wiadomość na portalu społecznościowym. Kobieta pisze w niej, że Polacy nie chcą nosić maseczek, zaś jej szef nie namawia do zwracania uwagi klientom. – Dał nam do zrozumienia, że nie musimy być aż tak upominające, bo nam odejdzie za dużo klientów – informuje pani Agnieszka w swoim liście.

Niechęć do maseczek

Do Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom została wysłana wiadomość przez pracownicę jednego z pawilonów z pamiątkami w Kołobrzegu. Kobieta przedstawia w nim, jak wygląda sytuacja z noszeniem maseczek w jej miejscowości. Z listu pani Agnieszki wyłania się smutny obraz ignorowania zaleceń sanitarnych przez klientów oraz szefostwo.

Poniżej prezentujemy treść listu:

Dzień dobry,

Jestem pracownikiem sezonowym w jednym z pawilonów z pamiątkami i gadżetami w Kołobrzegu. Wbrew temu, co mówią w mediach klientów ani turystów nie brakuje. Jest więcej osób z Polski niż z Niemiec, ale nie możemy narzekać na brak pracy. Zatrudniłam się w ostatnim tygodniu maja. Trafiłam na świetnego szefa. Miałyśmy zarabiać 14 złotych za godzinę, ale z powodu sporego ruchu podniósł nam pensję do 15,5 złotych i jesteśmy już po wypłatach.

Piszę z powodu innego problemu – ludzie nie noszą maseczek i nie chcą dezynfekować dłoni. To jest poważny problem, bo ciężko byłoby mi zliczyć ile razy kazano mi „spierd…”, „wypier…” lub „pied… się”. Słyszałam mnóstwo obelg, a niektórym klientom zdarzało się po zwróceniu uwagi rzucić obelgą i powiedzieć wprost, że jak mają założyć maseczkę do sklepu to oni wychodzą. Szanuję, że niektórzy mówią, że koronawirusa nie ma i to jest nadmuchana sprawa. Ok, może tak jest, ale mamy pewne zasady i zostałyśmy zobowiązani żeby ich przestrzegać. Wiele osób mówi, że zapomniało maseczek, inni mówią, że mają astmę. Zaledwie mała ilość po zwróceniu uwagi reaguje dobrze i zakłada maseczkę. Nie chcemy narażać się na awantury i czasami już same rezygnujemy z upominania.

Właściciel pawilonu, człowiek bardzo serdeczny i miły, dał nam również do zrozumienia, że nie musimy być aż tak upominające, bo nam odejdzie za dużo klientów, a przecież ludzie bez maseczek i tak się wszędzie spotykają. Nie jestem zdzwiona, że chorych jest coraz więcej, bo mam wrażenie, że wszyscy już mają zasady kompletnie gdzieś.

Pozdrawiam serdecznie,

Agnieszka

Częsty problem

Małgorzata Marczulewska, prezes stowarzyszenia zwraca uwagę, że problemy z higieną w miejscu pracy zdarzają się nagminnie. Pracownicy donoszą, że w ich miejscu pracy nie ma dostępu do środków do dezynfekcji lub masek. – Zwykle wystarczył telefon do pracodawcy lub wiadomość i sprawa kończyła się pozytywnie – tłumaczy Marczulewska.

– Tutaj mamy jednak sprawę zupełnie inną, bo pracodawca okazuje się być pracodawcą uczciwym, ale warunki pracy i zachowanie klientów „wymusza” na nim naginanie pewnych zasad. Z mojego punktu widzenia pracownice zachowują się bardzo profesjonalnie i w kulturalny sposób powinny zwracać uwagę klientom. Ich reakcja świadczy tylko o nich samych i ich nieodpowiedzialności. Pracodawca w tym przypadku powinien stać murem za swoimi pracownicami – wyjaśnia prezes.

Marczulewska dodaje, że rozumie zachowanie właściciela pawilonu i przestrzega przed zbyt daleko idącą krytyką.

– Jestem jednak świadoma, że w czasie gospodarczego kryzysu każdy klient jest ważny, a pracownice pewnie nie chcą narażać się na obelgi i problemy – zauważa.

Źródło: allebiznes.pl/inf.prasowa
Fot. pixabay.com
Skomentuj

1 Komentarz

  1. Pani prezes chyba straciła kontakt z rzeczywistością. Przeciętny klient lub pracownik punktu sprzedaży ma większą szansę zginąć potrącony przez samochód niż wskutek infekcji sars-cov2. Jeżeli nie zakładanie masek świadczy o „nieodpowiedzialności” to o czym świadczy jeżdżenie samochodem oraz zamawianie towaru do sklepu z dowozem samochodowym? Dlaczego śmierć osób potencjalnie przejechanych samochodem ma być mniej ważna niż śmierć osób umierających na covid? Handel przez tysiące lat odbywał się bez wykorzystania samochodów i przecież nadal można do tego wrócić. Proponuję pani prezes (oraz tej pracownicy z Kołobrzegu) przesiąść się na transport na osiołku bądź chodzenie piechotą i noszenie towarów w koszach na głowie oraz w plecakach jak robi się do tej pory w wielu miejscach na świecie. Jeżeli te panie używają w jakiejkolwiek formie morderczej technologii o nazwie samochód, która niesie za sobą znacznie więcej ofiar, inwalidztwa i powikłań to nie mają prawa pouczać innych na temat zakrywania twarzy maską.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *